Brzeg Jeziora Como z górami w tle
FamilyTravelMap · Jezioro Como z dziećmi

Jezioro Como z dziećmi – czy warto? Gotowy plan na 1, 3 i 5 dni

Czy warto jechać nad Como z dziećmi? Sprawdźcie nasze plany na 1, 3 i 5 dni, trasy piesze, promy i kolejkę oraz praktyczne informacje o dojeździe, parkingach i kosztach.

3 dni zwiedzania296 km autemGreenway i San Domenicodzieci 8 i 11 lat
✓ Byliśmy nad Jeziorem Como: 2–5 października 2026 · Aktualizacja: 18 października 2026 · Szymon i Asia

Pocztówkowe miasteczka przyciągnęły nas nad Como, ale to mniej znane miejsca będziemy wspominać najdłużej. Odwiedziliśmy Varennę i ogrody Villa del Balbianello, przeszliśmy Greenway, a panorama zza kapliczki San Domenico okazała się największym zaskoczeniem wyjazdu.

Naszym zdaniem warto jechać nad Como z dziećmi, jeśli lubicie spacery i chcecie połączyć je z rejsem oraz przejazdem kolejką.

Poniżej znajdziecie plany na 1, 3 i 5 dni, informacje o dojeździe, noclegu i parkingach oraz nasze wydatki. Opisujemy trasę dzień po dniu, wraz z miejscami, które przy kolejnym wyjeździe byśmy pominęli.

Jezioro Como z dziećmi w skrócie

  • Kiedy byliśmy: 2–5 października 2026 r., dwoje dorosłych i córki w wieku 8 i 11 lat.
  • Lot: Kraków–Mediolan i z powrotem, 166 zł za osobę, wylot w piątek po pracy, powrót w poniedziałek wieczorem.
  • Baza: apartament w Ossuccio z tarasem, garażem i odkrytym basenem.
  • Auto: wynajęty na lotnisku Mediolan-Malpensa Jeep Avenger, 296 km w czasie całego wyjazdu.
  • Trasa: sobota Val Sanagra, Balbianello i Rezzonico, niedziela Menaggio, Varenna i San Domenico, poniedziałek Greenway oraz Argegno i Pigra.
  • Nasi faworyci: Greenway del Lago di Como i San Domenico.
  • Wydatki opisane w artykule: 275,85 € na wstępy, jedzenie, prom, kolejkę, opłaty drogowe i paliwo. Bez lotów, noclegów, wynajmu auta i zakupów.
  • Pogoda: ciepło i słonecznie, w niedzielę do około 26°C.
Panorama Jeziora Como zza kapliczki San Domenico
Panorama Jeziora Como spod kapliczki San Domenico

Dlaczego wybraliśmy Jezioro Como i dlaczego październik?

Za lot Kraków–Mediolan i z powrotem zapłaciliśmy 166 zł za osobę, a wylot w piątek po pracy i powrót w poniedziałek wieczorem pozwoliły nam przeznaczyć na zwiedzanie trzy dni przy jednym dniu urlopu. Chcieliśmy też poznać okolice jeziora poza latem, a nasze doświadczenia z obu pobytów opisujemy w sekcji kiedy jechać nad Como.

Wille, filmy i znane nazwiska

Jezioro Como od dawna przyciąga zamożnych właścicieli i ekipy filmowe. Dwie rzeczy, które sprawdziliśmy w źródłach:

  • Villa del Balbianello w Lenno. W 1787 roku kardynał Angelo Maria Durini przekształcił w willę dawny klasztor franciszkanów. W 1919 roku kupił ją amerykański biznesmen Butler Ames, a w 1974 roku podróżnik Guido Monzino. Monzino zapisał ją fundacji FAI, a w 1988 roku, po jego śmierci, trafiła pod jej opiekę. Kręcono tu między innymi „Casino Royale” (2006) i „Gwiezdne wojny: Atak klonów” (2002).
  • Villa Oleandra w Laglio. Należy do George’a Clooneya i jest prywatną rezydencją.

Z tej listy odwiedziliśmy tylko Balbianello, a opis wizyty jest niżej, w sobotnim planie. George’a Clooneya nie spotkaliśmy, więc nie było kogo zapytać, czy da się zajrzeć do środka. Zaproszenia na kawę też nie dostaliśmy, ale zostawiamy sobie to na następny raz.

Nasz plan dzień po dniu

DzieńTrasaCo zobaczyliśmy
Piątek 2.10Przylot na MalpensęOdbiór auta, nocleg przy lotnisku
Sobota 3.10Val Sanagra → Villa del Balbianello → Ossuccio → RezzonicoLeśny spacer, ogrody willi, wieczorne miasteczko
Niedziela 4.10Menaggio → Varenna → Menaggio → BregliaProm, miasteczka, San Domenico
Poniedziałek 5.10Colonno → Lenno → Argegno → Pigra → MalpensaGreenway, kolejka linowa, panorama, powrót do Krakowa

Piątek: przylot, odbiór auta i nocleg w Gallarate

Do Mediolanu przylecieliśmy w piątek wieczorem. Samolot wylądował około 20:00, nieco wcześniej, niż planowano. Przed nami był jeszcze odbiór samochodu i dojazd do noclegu. Zwiedzanie Jeziora Como zostawiliśmy na sobotę.

Po wyjściu z samolotu poszliśmy do wypożyczalni na dolnym poziomie Terminala 1. Lotnisko Malpensa jest bardzo duże i tu jedna ważna uwaga: sprawdźcie, czy odbiór auta jest na terminalu, na który przylatujecie. Te same wypożyczalnie mogą mieć punkty odbioru na dwóch terminalach, a nic tak nie psuje początku wyjazdu jak informacja po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach w kolejce, że bardzo przepraszają, ale to nie ten terminal.

Trafiliśmy na właściwy terminal. Wybraliśmy Jeepa Avengera, bo Jeep kojarzy się nam z Włochami, a większe auto, jak okazało się później, tylko utrudniałoby poruszanie się po wąskich uliczkach w okolicach Como. Przed nami były trzy, może cztery osoby. Spodziewaliśmy się, że formalności mogą trochę potrwać, ale po około 15 minutach mieliśmy już kluczyki. Pozostało przejść jeszcze około 200 metrów na parking wypożyczalni, gdzie czekał na nas Jeep Avenger.

Na pierwszą noc wybraliśmy nocleg niedaleko lotniska, w Gallarate. Dojazd z Malpensy zajął nam około 12 minut. O tej porze nie mieliśmy ochoty jechać jeszcze nad Como, szukać apartamentu po ciemku i rozpakowywać się późnym wieczorem.

Ten wybór miał też słabszą stronę. Pokój okazał się kiepsko wyciszony i w nocy słyszeliśmy odgłosy z zewnątrz. Na jedną noc wystarczył, ale drugi raz raczej poszukalibyśmy czegoś innego.

Rano czekały nas zakupy, przejazd nad jezioro i pierwszy spacer w Val Sanagra. Dopiero wtedy zaczynało się właściwe zwiedzanie Como.

Sobota: Val Sanagra, Balbianello i wieczór w Rezzonico

Z Malpensy nad Jezioro Como – sobotnie korki

Planowaliśmy ruszyć nad Jezioro Como wcześnie rano, żeby mieć więcej czasu na zwiedzanie. Najpierw zatrzymaliśmy się jednak w dużym Carrefour Iper niedaleko Malpensy. Kupiliśmy produkty na kolejne dni i zjedliśmy szybkie śniadanie. Kiedy wreszcie wyjechaliśmy, była już 9:00.

Była sobota i na trasie zaczynały tworzyć się korki. Przejazd trwał dłużej, niż zakładaliśmy. Na parking w Piamuro, skąd mieliśmy rozpocząć spacer po Val Sanagra, dotarliśmy dopiero około 11:00.

Jeśli po piątkowym przylocie na Malpensę planujecie jechać nad Como w sobotę rano, warto ruszyć możliwie wcześnie i zostawić zapas czasu na dojazd. U nas poranne zakupy i korki sprawiły, że pierwszy spacer zaczęliśmy dopiero przed południem.

Val Sanagra – spokojny spacer, ale bez większych zachwytów

Z parkingu w Piamuro ruszyliśmy na nasz pierwszy spacer nad Como. Po poranku spędzonym na zakupach i w samochodzie dobrze było wreszcie rozprostować nogi.

Trasa prowadziła głównie przez zacieniony las, miejscami lekko pod górę. Było spokojnie, zielono i przyjemnie chłodno. Po drodze zatrzymywaliśmy się przy starej wieży, moście i wodospadzie. Liczyliśmy jednak na więcej. Most i wodospad nie zrobiły na nas szczególnego wrażenia, a przez większą część spaceru brakowało nam widoków na jezioro.

Szlak w Parco Val Sanagra prowadzący przez las
Szlak w Parco Val Sanagra: większość trasy prowadziła przez zacieniony las.

Villa del Balbianello – czy na miejscu jest tak pięknie jak na zdjęciach?

Villa del Balbianello była jednym z miejsc, które kojarzyliśmy ze zdjęć jeszcze przed wyjazdem nad Como. Położona na półwyspie, z tarasami nad wodą, zapowiadała się na jeden z najciekawszych punktów soboty. Bilety kupiliśmy wcześniej przez internet, na wejście około 15:00. Za rodzinny bilet tylko do ogrodów zapłaciliśmy 42 €. Wnętrz willi nie zwiedzaliśmy.

Z parkingu w Lenno ruszyliśmy mniej więcej pół godziny przed wejściem. Wybraliśmy krótszą drogę i po około 30 minutach byliśmy przy ogrodach.

Na miejscu najbardziej podobało nam się położenie willi. Z tarasu można było oglądać jezioro i otaczające je góry, a spacerując po półwyspie, rozpoznawaliśmy kadry znane ze zdjęć. Same ogrody zrobiły jednak na nas mniejsze wrażenie, niż oczekiwaliśmy. W sobotnie popołudnie było też tłoczno.

Rodzina na tarasie przy Villa del Balbianello, widok na Jezioro Como
Taras przy Villa del Balbianello i widok na Jezioro Como

Spędziliśmy w ogrodach około półtorej godziny. Warto było zobaczyć to miejsce, ale gdybyśmy mieli wskazać, co zapamiętaliśmy najlepiej, byłyby to taras i widoki na Como, a nie sam ogród.

Do samochodu wróciliśmy inną drogą. Wybraliśmy dłuższą, leśną trasę przez Dosso di Lavedo, więc wizyta w Balbianello połączyła się z dodatkowym spacerem. Powrót zajął nam około 45 minut, a przy aucie byliśmy po 17:00.

Informacje o biletach, parkingach i obu drogach dojścia znajdziecie w osobnym wpisie: Villa del Balbianello z dziećmi.

Ossuccio i wieczorny spacer po Rezzonico

Do Ossuccio wróciliśmy po 17:00. Córki od razu poszły na basen, a my usiedliśmy z kawą na tarasie z widokiem na jezioro. Po porannych korkach, spacerze i zwiedzaniu wreszcie mieliśmy chwilę, żeby spokojnie posiedzieć.

Nie zostaliśmy jednak na tarasie do końca wieczoru. Około 19:00 pojechaliśmy jeszcze do Rezzonico na krótki spacer. Na miejscu było bardzo cicho. Przeszliśmy kamiennymi uliczkami w stronę małego portu, zaglądając po drodze w kolejne zaułki.

Kiedy zrobiło się ciemno, atmosfera trochę się zmieniła. Część uliczek była słabo oświetlona i córki zaczęły czuć się nieswojo. Nie miały już ochoty zaglądać w kolejne ciemne zakamarki. Około 21:00 byliśmy z powrotem w Ossuccio.

Rezzonico pasowało nam na spokojne zakończenie dnia, choć dla samego miasteczka nie jechalibyśmy specjalnie z dalszych okolic jeziora. Jeśli nocujecie w pobliżu, można wpaść na krótki spacer, z dziećmi najlepiej jeszcze przed zmrokiem.

Niedziela: prom do Varenny i panorama z San Domenico

Z Menaggio promem do Varenny

W niedzielę rano ruszyliśmy z Ossuccio do Menaggio, skąd chcieliśmy popłynąć do Varenny. Około 9:00 byliśmy na miejscu. Tym razem obyło się bez korków i szukania parkingu. Auto zostawiliśmy na bezpłatnych miejscach oznaczonych białymi liniami, mniej więcej pięć minut spacerem od przystani. W ten październikowy poranek było jeszcze sporo wolnej przestrzeni.

Przy przystani kupiliśmy bilety i poczekaliśmy na prom. Za przeprawę w obie strony dla naszej czwórki zapłaciliśmy 33,20 €. Wypłynęliśmy około 9:30, a samochód zostawiliśmy w Menaggio. Do Varenny można też dojechać autem albo zabrać je na prom, ale nam nie było potrzebne. Samo miasteczko zwiedzaliśmy pieszo, a szukanie w nim parkingu tylko niepotrzebnie skomplikowałoby wycieczkę. Rejs był za to dodatkową atrakcją, szczególnie dla córek. Zamiast kolejnego przejazdu samochodem mieliśmy krótką podróż przez jezioro.

Rejs trwał około 20 minut. Po sobocie, którą zaczęliśmy od zakupów i stania w korkach, taki początek dnia znacznie bardziej nam odpowiadał.

Prom i samochody na pokładzie
Prom i samochody na pokładzie

Varenna i obiad w Menaggio

Do Varenny dopłynęliśmy około 10:00 i spędziliśmy w niej mniej więcej dwie godziny. Spacerowaliśmy wąskimi uliczkami, zatrzymywaliśmy się przy kolorowych domach i robiliśmy zdjęcia na promenadzie tuż nad wodą. Nie korzystaliśmy z płatnych atrakcji. Tym razem wystarczył nam spacer po miasteczku.

Po drodze zajrzeliśmy do Lake Bakery na pizzę w kawałkach i croissanty. Za tę przekąskę dla naszej czwórki zapłaciliśmy 28 €.

Varenna jest malownicza, ale z naszej rodzinnej perspektywy najlepiej sprawdziła się właśnie na taki krótki spacer. Nam podobały się kolorowe zabudowania i uliczki schodzące w stronę jeziora, natomiast córki nie znalazły tu czegoś, co zatrzymałoby je na dłużej. Wąskie fragmenty plaży potraktowaliśmy raczej jako miejsce, żeby przysiąść przy wodzie, niż zachętę do kąpieli.

Po powrocie promem do Menaggio poszliśmy na obiad do Ristorante-Pizzeria Lugano. Było około 13:00. Zamówiliśmy dwie pizze, sałatkę i napoje, a rachunek wyniósł 50 €, w tym coperto po 2,50 € od osoby.

To właśnie Menaggio bardziej przypadło nam do gustu. Po wąskich uliczkach Varenny doceniliśmy szerszą promenadę i więcej przestrzeni na spokojny spacer.

Informacje o promach, rozkładzie i biletach oraz porównanie obu miasteczek znajdziecie we wpisie Menaggio i Varenna z dziećmi.

San Domenico – pół godziny spaceru i jeden z najlepszych widoków wyjazdu

Po obiedzie pojechaliśmy do Breglii. Po około 20 minutach dotarliśmy na bezpłatny parking przy kościele San Gregorio. Większość miejsc była już zajęta, ale udało nam się zaparkować. Około 14:20 ruszyliśmy w stronę kapliczki San Domenico.

Córki początkowo nie były zachwycone pomysłem kolejnego spaceru. Miały już za sobą Varennę i Menaggio, a teraz znów trzeba było gdzieś iść. Sytuację uratował kasztanowy las. Zaczęły zbierać kasztany i co chwilę zatrzymywały się przy następnych.

Do kapliczki dotarliśmy po około półgodzinie. Warto podejść za nią, od strony jeziora, bo właśnie stamtąd rozciąga się najlepsza panorama. Planowaliśmy tu tylko krótki przystanek, a widok okazał się największym zaskoczeniem wyjazdu. W Tatrach zdarzało nam się wędrować kilka godzin, żeby dotrzeć do miejsca robiącego na nas podobne wrażenie. Tutaj wystarczył krótki spacer z parkingu.

Zamiast od razu wracać, zostaliśmy przy panoramie prawie godzinę.

Do samochodu wróciliśmy inną drogą, robiąc pętlę przez las. Po drodze minęliśmy stary piec wapienniczy i sanktuarium Madonna di Breglia. Na parking dotarliśmy przed 17:00. Cała wycieczka zajęła nam około dwóch i pół godziny, ale sporą część tego czasu przeznaczyliśmy na postoje, zbieranie kasztanów i podziwianie jeziora.

Kapliczka San Domenico
Kapliczka San Domenico

Trasa, parking i czasy przejścia są w osobnym wpisie: San Domenico w Breglii z dziećmi.

Poniedziałek: Greenway, Argegno i Pigra

Greenway del Lago di Como – spacer z Colonno do Lenno

Ostatni dzień zaczęliśmy od Greenway del Lago di Como. Samochód zostawiliśmy w Colonno, na bezpłatnym parkingu kilkadziesiąt metrów powyżej płatnych miejsc. Na trasę ruszyliśmy około 10:15.

Szliśmy nieco powyżej jeziora, przez małe miasteczka, wąskie przejścia między domami i spokojniejsze odcinki z widokiem na wodę. Raz zaglądaliśmy w kolejną uliczkę, a za chwilę znów otwierał się widok na Como.

Pod nogami mieliśmy na zmianę kamienie zatopione w betonie, utwardzony żwir i asfalt. Podczas naszego spaceru nie minął nas żaden samochód, co przy wędrówce z dziećmi było dużym plusem. Na całym przejściu nie trafiliśmy też na ani jeden sklep z pamiątkami.

Widok na jezioro z Greenway
Widok na jezioro z Greenway

Do Lenno dotarliśmy około południa. Przeszliśmy 5 km w niespełna dwie godziny, razem z postojami. Asia i córki zostały na miejscu, a ja wróciłem po samochód. Część drogi pokonałem pieszo, a potem wsiadłem do autobusu jadącego w stronę Colonno. Za bilet kupiony u kierowcy zapłaciłem 3,10 €. Około 13:00 byłem przy aucie i ruszyłem po Asię i córki.

Greenway oceniamy na 10/10. Gdybyśmy przyjechali ponownie, zaplanowalibyśmy dłuższy odcinek. Ten spacer miał dokładnie to, czego szukaliśmy nad Como: widoki na jezioro, małe miejscowości po drodze i możliwość spokojnego zwiedzania we własnym tempie.

Szczegóły trasy i organizacji powrotu opisaliśmy we wpisie Greenway del Lago di Como.

Argegno i kolejka do Pigry

Po spacerze Greenway pojechaliśmy z Lenno do Argegno. Około 13:30 zostawiliśmy samochód przy kościele i poszliśmy na pizzę do Bar Motta. Przed nami był jeszcze wjazd kolejką do Pigry, więc po obiedzie ruszyliśmy w stronę dolnej stacji.

Do wagonika wsiedliśmy około 14:30. Za rodzinny bilet w obie strony dla naszej czwórki zapłaciliśmy 26,80 €. Przejazd trwał kilka minut, ale kolejka wspinała się tak stromo, że dla córek już sam wjazd był atrakcją.

Na górze mieliśmy wrażenie, jakbyśmy trafili do innego świata. W Pigrze było cicho, a podczas spaceru wąskimi, kamiennymi uliczkami spotykaliśmy niewielu ludzi. Uwagę córek przyciągnęły zdjęcia kotów umieszczone na ścianach domów. Z tego krótkiego pobytu najlepiej zapamiętały właśnie koty i stromy przejazd kolejką.

Nie planowaliśmy tu długiego zwiedzania. Przeszliśmy się po miejscowości i około 15:30 zjechaliśmy z powrotem do Argegno.

Kot w drzwiach domu w Pigrze
Kot w drzwiach domu w Pigrze

Informacje o biletach, rozkładzie kolejki i parkingu znajdziecie we wpisie Argegno i Pigra z dziećmi.

Powrót na Malpensę

Z Argegno ruszyliśmy już w stronę Malpensy. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na krótko w Como, żeby rozprostować nogi. Nie mieliśmy zaplanowanego zwiedzania. To był nasz ostatni spacer przed powrotem.

Potem zostało tankowanie, oddanie samochodu na lotnisku i lot do Krakowa. W te trzy dni udało nam się zmieścić spacery, rejs, kolejkę i odpoczynek na tarasie. Najlepiej zapamiętaliśmy jednak Greenway i panoramę z San Domenico.

Jezioro Como w jeden dzień – który plan wybrać?

Jeśli macie tylko jeden dzień nad Como, możecie wykorzystać jeden z naszych dwóch planów. Oba przeszliśmy z córkami podczas tego wyjazdu, więc podane czasy wynikają z naszego doświadczenia. W obu korzystaliśmy z samochodu, choć przy promie i na trasach pieszych zostawialiśmy go na parkingu.

Wariant 1: Greenway, Argegno i Pigra

To nasz poniedziałkowy plan. Około 10:15 ruszyliśmy z Colonno do Lenno i po niespełna dwóch godzinach skończyliśmy spacer. Potem wróciłem po auto, zjedliśmy obiad w Argegno i wjechaliśmy kolejką do Pigry. Około 15:30 byliśmy już z powrotem na dole.

Na taki program warto przeznaczyć około pięciu–sześciu godzin, uwzględniając powrót po samochód, przejazd i posiłek. U nas wszystko udało się połączyć w jeden dzień, ale przy planowaniu trzeba jeszcze dopasować godziny autobusu i kolejki.

Wybralibyśmy ten wariant, jeśli najważniejsze są dla Was spacer i widoki. Greenway było jedną z naszych ulubionych części wyjazdu, a kolejka do Pigry dawała córkom dodatkową atrakcję po pieszej trasie.

Wariant 2: prom do Varenny i panorama z San Domenico

Ten dzień zaczęliśmy około 9:00 w Menaggio. Zostawiliśmy samochód, popłynęliśmy do Varenny i spędziliśmy tam mniej więcej dwie godziny. Po powrocie zjedliśmy obiad w Menaggio, a następnie pojechaliśmy do Breglii na spacer do San Domenico. Do auta wróciliśmy przed 17:00.

To plan na około osiem godzin, z większą liczbą zmian miejsca. Łączy jednak kilka różnych doświadczeń: rejs po jeziorze, spacer po miasteczkach i krótki szlak zakończony rozległą panoramą.

Ten wariant wybralibyśmy, jeśli chcecie zobaczyć Varennę, a dla dzieci rejs jest atrakcją samą w sobie. Warto tylko zostawić dość czasu na San Domenico, bo szkoda byłoby dotrzeć na górę i po kilku minutach zawracać.

Jezioro Como w pięć dni – więcej czasu na odpoczynek

My spędziliśmy nad Como trzy dni, ale odwiedzone miejsca można spokojnie rozłożyć na pięć. Poniższy plan jest propozycją wolniejszego wyjazdu, ułożoną na podstawie naszej trasy. Zostawia więcej miejsca na basen, dłuższy obiad czy popołudnie bez kolejnego przejazdu.

DzieńPropozycjaJak zaplanowalibyśmy ten dzień
1Villa del Balbianello i odpoczynekNa ogrody poświęciliśmy około półtorej godziny. Wieczorem można dodać Rezzonico, jeśli nocujecie w pobliżu.
2Menaggio i prom do VarennySpacer po Varennie, powrót promem i obiad w Menaggio, bez dokładania kolejnej wycieczki.
3San Domenico i basenKrótkie podejście do panoramy, spokojny postój na górze i powrót pętlą. Reszta dnia na odpoczynek.
4Greenway z Colonno do LennoPięć kilometrów zajęło nam niespełna dwie godziny. Przy większej ilości czasu chętnie wydłużylibyśmy spacer.
5Argegno i PigraObiad, wjazd kolejką i spacer po Pigrze. Można połączyć z powrotem na lotnisko, jeśli pozwala na to godzina lotu.

Co zrobilibyśmy inaczej?

Po tych trzech dniach wiemy już, którym miejscom dalibyśmy więcej czasu, a które potraktowalibyśmy jako opcjonalne.

Val Sanagra prawdopodobnie byśmy pominęli. Po sobotnich korkach poświęciliśmy część dnia na spacer, który nie do końca odpowiadał naszym oczekiwaniom. Było spokojnie i zielono, ale nad Como bardziej zależało nam na widokach na jezioro.

Do Rezzonico zajrzelibyśmy przy okazji. Krótki spacer był przyjemny, jednak nie planowalibyśmy dla niego osobnego przejazdu. Z córkami przyjechalibyśmy też przed zmrokiem, kiedy ciemne zaułki nie budziłyby niepokoju.

Na Greenway zostawilibyśmy więcej czasu. Po pięciu kilometrach mieliśmy ochotę iść dalej. Przy kolejnym wyjeździe zaplanowalibyśmy dłuższy odcinek i dopasowali do niego powrót po samochód.

Do Balbianello pojechalibyśmy z nieco innymi oczekiwaniami. Największą atrakcją były dla nas położenie na półwyspie, widoki i znane filmowe kadry. Same ogrody nie zachwyciły nas tak, jak się spodziewaliśmy.

Samochód nad Jeziorem Como – nasze doświadczenia

Na Malpensie wynajęliśmy kompaktowego SUV-a i podczas całego wyjazdu przejechaliśmy 296 km. Samochód pozwolił nam połączyć w krótkim czasie kilka różnych miejsc. Szczególnie przydał się przy dojeździe do Breglii, skąd ruszaliśmy do San Domenico, oraz przy organizacji spaceru z Colonno do Lenno. Jeśli planujecie podobny objazd, oferty wynajmu w okolicy Mediolanu możecie porównać w Localrent, a przed wyjazdem sprawdzić też ubezpieczenie podróżne w Rankomat.

Nie wszędzie jednak warto było nim jechać. Do Varenny popłynęliśmy promem, zostawiając auto w Menaggio. Dzięki temu mieliśmy dodatkową atrakcję i nie musieliśmy szukać kolejnego parkingu.

Po tym wyjeździe nie wybieralibyśmy większego samochodu. Na wąskich drogach i ciasnych parkingach dodatkowe gabaryty raczej utrudniałyby nam poruszanie się.

Jak się jeździ nad Como?

Wzdłuż jeziora wąskie odcinki bez pobocza przeplatają się z szerszymi drogami. Szczególnie uważnie jechaliśmy między zabudowaniami w miejscowościach.

Droga bez pobocza nad Jeziorem Como
Tak wyglądają drogi bez pobocza nad Como
Zwykła droga z poboczem
A tak zwykła droga z poboczem

Parkingi nad Como

Podczas tego wyjazdu kilka razy udało nam się zaparkować bezpłatnie, choć nie zawsze na pierwszym parkingu, do którego dojechaliśmy. W Lenno główny był pełny, a w Colonno wystarczyło podjechać kilkadziesiąt metrów wyżej, żeby znaleźć darmowe miejsca.

Przy szukaniu parkingu pomagają kolory linii: białe zwykle oznaczają miejsca bezpłatne, niebieskie płatne, a żółte zarezerwowane. Zawsze sprawdzajcie jednak znaki, bo sam kolor nie mówi jeszcze o wszystkich ograniczeniach.

Tak wyglądało parkowanie podczas naszego wyjazdu:

  • Menaggio: zostawiliśmy auto na bezpłatnym parkingu z białymi liniami, około pięciu minut spacerem od przystani. W niedzielny październikowy poranek miejsc było sporo. Lokalizacja parkingu.
  • Breglia: zaparkowaliśmy bezpłatnie przy kościele. Przyjechaliśmy w niedzielę po południu i większość miejsc była już zajęta, ale udało nam się znaleźć wolne.
  • Colonno – początek Greenway: niżej znajdowały się płatne miejsca z niebieskimi liniami. Kilkadziesiąt metrów wyżej trafiliśmy na białe, bezpłatne miejsca i tam zostawiliśmy samochód. Lokalizacja parkingu.
  • Lenno – Villa del Balbianello: główny parking był pełny, więc poszukaliśmy dalej i zostawiliśmy auto na innym, bezpłatnym parkingu w Lenno.
  • Argegno: do wyboru mieliśmy parking przy porcie i przy kościele. Wybraliśmy ten drugi. Płaciliśmy około 1,50 € za pierwszą godzinę i 1 € za każdą kolejną. To stawki z naszego pobytu.
  • Ossuccio: przy apartamencie mieliśmy przypisane miejsce w podziemnym garażu. Po powrocie ze zwiedzania nie trzeba było już szukać parkingu.

Tankowanie i zwrot samochodu

Tankowaliśmy tylko raz, przed oddaniem auta na Malpensie. Wybraliśmy stanowisko samoobsługowe, gdzie litr paliwa kosztował około 2 €. Na stanowisku z obsługą cena była wyższa o mniej więcej 0,20 € za litr, więc warto było spojrzeć na oznaczenia przed podjechaniem do dystrybutora.

Za paliwo zapłaciliśmy łącznie 38,55 €. Po tankowaniu pojechaliśmy oddać samochód. Sam zwrot na Malpensie przebiegł bez problemów.

Opłaty drogowe i Free Flow – sprawdziliśmy należności także po powrocie

W drodze powrotnej zapłaciliśmy 2,50 € na bramkach Autostrade per l’Italia. Na tym jednak opłaty za przejazdy się nie skończyły.

Korzystaliśmy też z Pedemontana Lombarda, gdzie działa system Free Flow, czyli pobór opłat bez bramek. Przejeżdża się bez zatrzymywania, dlatego łatwo zakończyć podróż i zapomnieć, że pozostaje jeszcze coś do zapłacenia.

My zajęliśmy się tym już po powrocie do Polski. Na stronie operatora zaznaczyliśmy, że korzystaliśmy z wynajętego samochodu, i podaliśmy daty oraz godziny najmu. Pierwsza należność wyniosła 2,20 €. Uregulowaliśmy ją przed upływem 15 dni od przejazdu.

Dobrze, że później zajrzałem do systemu ponownie. Po trzech dniach pojawiła się jeszcze jedna należność, 2,50 €, którą również opłaciłem. Wypożyczalnia niczego nam nie doliczyła.

Po opłaceniu widocznych przejazdów warto sprawdzić system jeszcze raz. U nas wszystkie należności nie pojawiły się jednocześnie i jednorazowe sprawdzenie nie wystarczyłoby, żeby zamknąć temat.

Kiedy jechać nad Jezioro Como? Nasze doświadczenia z sierpnia i października

Nad Como byliśmy dwa razy: w sierpniu 2025 roku i w październiku 2026 roku. Te wyjazdy miały jednak inny charakter. W październiku zatrzymaliśmy się nad jeziorem na dłużej, zwiedzaliśmy mniejsze miejscowości i chodziliśmy po szlakach.

Port w mieście Como z widokiem na jezioro i łódki
Port w Como w sierpniu 2025 roku

W sierpniu 2025 roku odwiedziliśmy samo miasto Como. Na promenadzie i w uliczkach było tłoczno, do lodziarni stały kolejki, a upał utrudniał spacerowanie. Samochód zostawiliśmy w centrum, na płatnym parkingu piętrowym. Za postój zapłaciliśmy przy wyjeździe. Lokalizacja parkingu.

Como nas wtedy nie zachwyciło. Trudno jednak porównywać spacer po zatłoczonym mieście w środku lata z październikowym wyjazdem do mniejszych miejscowości i na szlaki. Argegno czy Menaggio poznaliśmy dopiero podczas drugiego pobytu.

W październiku trafiliśmy na ciepłą, słoneczną pogodę. W niedzielę temperatura dochodziła do 26°C, a w Menaggio, Rezzonico i na trasie do San Domenico spotykaliśmy niewielu ludzi. Przy popularnych atrakcjach nadal trzeba było jednak poszukać parkingu. Główny parking przy Balbianello był pełny, a w Breglii zajęta była większość miejsc.

Planując jesienny wyjazd, sprawdźcie godziny atrakcji i rozkłady na konkretny dzień. Podczas naszego pobytu w systemie rezerwacji Balbianello można było wybrać wejście na każdą pełną godzinę od 10:00 do 16:00, a ogrody zamykano o 18:00. Te godziny nie muszą obowiązywać w późniejszych miesiącach. Osobno warto sprawdzić promy i kolejkę do Pigry, szczególnie jeśli chcecie połączyć kilka miejsc jednego dnia.

Na kolejny wyjazd ponownie wybralibyśmy początek października. Tym razem pogoda pozwoliła nam zrealizować cały plan, a córki korzystały nawet z odkrytego basenu. Jak jest w sierpniu w mniejszych miejscowościach nad jeziorem, nie wiemy, bo wtedy odwiedziliśmy tylko samo Como.

Gdzie nocować nad Jeziorem Como z dziećmi?

Zatrzymaliśmy się w Ossuccio, na zachodnim brzegu jeziora. Mieliśmy apartament z dwiema sypialniami i kuchnią, w niewielkim kompleksie liczącym około 6 apartamentów. Do dyspozycji był też taras z widokiem na Como, odkryty basen i przypisane miejsce w podziemnym garażu.

Po powrocie ze zwiedzania córki szły na basen, a my siadaliśmy z kawą na tarasie. Woda była chłodna, ale nie zniechęciło ich to do kąpieli. W apartamencie było cicho, a to wyciszenie doceniliśmy szczególnie po piątkowej nocy w Gallarate, gdzie w pokoju słyszeliśmy odgłosy z zewnątrz.

Ossuccio pasowało do naszej trasy. Mieliśmy stąd wygodny dojazd do Colonno, gdzie zaczynaliśmy Greenway, oraz do Lenno i Villa del Balbianello. Do Menaggio i Breglii również dojeżdżaliśmy samochodem. Wieczorem wracaliśmy prosto na swoje miejsce w garażu, bez kolejnego szukania parkingu.

Ile wydaliśmy na zwiedzanie, jedzenie i drogę?

WydatekKoszt
Obiad w Bar La Stazione (Val Sanagra)47 €
Lake Bakery w Varennie28 €
Ristorante-Pizzeria Lugano w Menaggio50 €
Jedzenie razem (bez pizzy w Bar Motta)125 €
Villa del Balbianello, bilet rodzinny do ogrodów42 €
Prom Menaggio–Varenna w obie strony, 2+233,20 €
Autobus po auto w Colonno, 1 osoba3,10 €
Kolejka Argegno–Pigra, bilet rodzinny w obie strony26,80 €
Wstępy i transport lokalny razem105,10 €
Autostrade per l’Italia2,50 €
Pedemontana Lombarda, Free Flow2,20 €
Trzecia opłata za przejazd, pojawiła się w systemie po trzech dniach2,50 €
Paliwo38,55 €
Droga i paliwo razem45,75 €
Razem wymienione wydatki275,85 €

To nie jest koszt całego wyjazdu. W tabeli nie ma lotów, noclegów, wynajmu auta, zakupów spożywczych, pizzy w Bar Motta ani parkingu w Argegno. To są ceny z października 2026 roku. Przed wyjazdem sprawdźcie aktualne cenniki.

FamilyTravelMap Signature · Jezioro Como z dziećmi
Dlaczego wartoJezioro Como pozwala w kilka dni połączyć rejs, górską panoramę i łatwe piesze trasy.
Największy plusDwie trasy, Greenway i San Domenico, które zrobiły na nas większe wrażenie niż znane miasteczka.
Na co uważaćParkingi przy popularnych miejscach bywają zajęte również w październiku, a wąskie drogi bez pobocza wymagają uwagi.
Nasza ocenaGreenway i San Domenico po 10/10. Najchętniej wrócilibyśmy do nich, a nie do ogrodów w Balbianello.

📸 Najlepsze ujęcie – panorama zza kapliczki San Domenico

Zdjęcie wykonane zza kapliczki, od strony jeziora. W kadrze jest centralna część Jeziora Como i otaczające je góry.

Rodzina patrzy na Jezioro Como i góry zza kapliczki San Domenico
Widok na Jezioro Como zza kapliczki San Domenico

Organizacja wyjazdu nad Jezioro Como

Nocleg, auto i ubezpieczenie

Informacja o afiliacji: część linków w tej sekcji jest partnerska. Jeśli zarezerwujesz przez taki link, możemy otrzymać prowizję. Cena dla Ciebie się nie zmienia.

FAQ – Jezioro Como z dziećmi

Ile dni potrzeba na Jezioro Como?

Na pierwsze poznanie zachodniego i środkowego brzegu wystarczą trzy dni. My tyle mieliśmy i zobaczyliśmy kilka miasteczek, popłynęliśmy promem, odwiedziliśmy Balbianello i przeszliśmy dwie piesze trasy. Całego jeziora w trzy dni nie poznacie.

Czy Jezioro Como jest dobrym kierunkiem z dziećmi?

Naszym zdaniem tak, jeśli lubią krótkie spacery. Z córkami w wieku 8 i 11 lat łączyliśmy rejs, kolejkę linową i trasy piesze. Trasy trzeba dopasować do wieku dzieci.

Czy nad Como potrzebny jest samochód?

W naszym planie bardzo się przydał. Korzystaliśmy z niego przy parkingach przy szlakach, w Breglii, Colonno i Lenno. Nie sprawdzaliśmy, jak wyglądałby ten sam plan bez auta.

Czy trudno jeździć po okolicy Jeziora Como?

Drogi wzdłuż jeziora bywają bardzo wąskie i bez pobocza, a potem przechodzą w normalne. Wystarczyło prowadzić uważnie. Mieliśmy kompaktowego SUV-a i większe auto byłoby kłopotliwe.

Jak zapłacić za Pedemontana Free Flow wynajętym autem?

Opłatę można uregulować na stronie operatora w ciągu 15 dni od przejazdu. Sprawdźcie system jeszcze raz po kilku dniach, bo u nas pojawiła się kolejna opłata. W formularzu zaznaczyliśmy, że auto było wynajęte, i podaliśmy daty oraz godziny najmu. U nas wypożyczalnia niczego nie doliczyła.

Czy warto jechać nad Como w październiku?

Początek października 2026 roku był dla nas udany: ciepło, słonecznie i spokojnie na szlakach i w małych miejscowościach. Pogoda w innym roku może być inna.

Czy można zwiedzać Como bez płatnych atrakcji?

Tak. Wiele dały nam spacery po miasteczkach i trasy piesze. Płaciliśmy za ogrody Balbianello, prom i kolejkę Argegno–Pigra.

Który punkt widokowy spodobał nam się najbardziej?

San Domenico w Breglii. Do kapliczki szliśmy z parkingu około 30 minut, a panorama zza budynku była naszym ulubionym widokiem wyjazdu.

Czy nad Como są łatwe trasy piesze dla dzieci?

Tak. Polecamy Greenway del Lago di Como oraz spacer do San Domenico. Pierwsza trasa jest dłuższa, druga szybko prowadzi do punktu widokowego.

Źródła

Dziękujemy, że dotarliście do końca artykułu

Opisujemy miejsca, które sami odwiedziliśmy, i dzielimy się własnymi doświadczeniami.

Klub FamilyTravelMap jest bezpłatny — i taki pozostanie.

Raz w tygodniu wysyłamy praktyczne wskazówki, trasy i materiały z miejsc, które sami sprawdziliśmy z dziećmi.

Dołącz bezpłatnie do Klubu

1 mail tygodniowo · 0 zł · możesz zrezygnować w każdej chwili